Okiennice mają kilkusetletnią tradycję w kulturze polskiej. Przed wiekami montowano je na elewacjach pałaców możnowładców polskich, zdobiły fasady szlacheckich dworów, ale także dodawały niepowtarzalnego uroku wiejskim chatom.
Jakże piękna tradycja ozdabiania posiadłości i domów okiennicami, przetrwała długie dziesięciolecia, aż do okresu powojennego, kiedy to malownicze rezydencje,
barwne chłopskie chaty, zastąpiły klockowate blokowiska z płyty. W trudnej rzeczywistości, nie było już miejsca na wyszukane piękno w architekturze.
Charakterystyczny motyw dworu wiejskiego, przyozdobionego urzekającymi drewnianymi okiennicami, w ogromnej palecie barw i wzorów, zastąpiony został sześcianem w
całej, niekończącej się gamie szarości. Nie możliwym było ozdabiać okiennicami wznoszone wówczas bloki i wieżowce z płyty.
Domy jednorodzinne również przyjęły kształt prostego klocka, całkowicie pozbawione stylu i dobrego smaku. W przekonaniu ich właścicieli, okiennice po prostu do nich nie pasowały. Z resztą kojarzyły się jednoznacznie z przedwojennym kapitalizmem, na samo wspomnienie którego, słychać było brzęk więziennego klucza…
Zapomniano także o tym, że okiennice pełniły nie tylko estetyczne funkcje. Były elementem ochronnym przed nadmiernym nasłonecznieniem, wiatrem… ale stanowiły
tez solidną barierę ochronna przed intruzami. W okresie powojennym zastąpiły je toporne kraty, a później częściowo rolety zewnętrzne.
Na szczęcie w ostatnich latach obserwuje się powrót do tradycji montowania okiennic, dzięki czemu fasady budynków nabierają niezwykłego uroku i stylu.
Stare domostwa odzyskują ducha przodków, a nowo powstające domy i rezydencje dumnie prezentują swą elegancję i wysublimowany smak.